Inny Numer
Wierszyle niepolityczne
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Ostatnie wpisy
  • Polityk
  • Andzia
  • Limeryk
  • Marchewka
  • Dobra nowina
  • Żabol moralny
  • Na Marsie
  • Świnie
  • Transatlantyk
  • Kurs samoobrony (techno)
Zakładki:
LINKI
Archiwum różnych mediów
Bardzo dużo inspirujących rzeczy
Dogadaj się:-))
Moja ulubiona gra w sieci
PAJACYK
Tagi
  • Jachowicz
  • polityka
  • wierszyk
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Kategorie: Wszystkie | Wierszyle
RSS
sobota, 03 marca 2012
Polityk

BAJKA

Hen za górami, w zielonych lasach,

Na samym końcu globusa

Mieszka polityk, którego zasad

Żadna nie zwiodła pokusa.

Proponowali mu już machloje,

Bardzo intratne przekręty,

Lecz on wytaczał zasady swoje

I walczył nimi jak święty.

Chcieli go złapać na lep łapówki,

Krocie mu proponowali,

Ale on twardo - nie wziął i stówki.

Cytatem z Kanta przywalił:

"Prawo moralne we mnie - powiada

Niebo gwiaździste nade mną."

Trzeba mi myśleć wciąż o zasadach,

Inaczej to śmierć i ciemność!

Potem mu pięknych kobiet legiony

Proponowały układy,

Lecz on był zimny i niewzruszony,

I też nie dały mu rady.

Taki był twardy, że szkoda gadać

I ciągle zgrywał chojraka,

Można by długo tu opowiadać,

Nie było na niego haka.

Spytacie - co też spowodowało,

Że żyje od ludzi z dala?

Po prostu - miał tu kolegów mało,

Podobnych sobie - nie znalazł.

Tagi: polityka
13:02, arbel1
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 lutego 2012
Andzia

Nie rusz Andziu tego kwiatka

Róża kole, rzekła matka

Andzia mamy nie słuchała

Ukłuła się i płakała.


Lecz to mało, bo za chwilę

Na dnie tej, po kolcu, rany

Ocknął się zbudzony mile

Potwór, beztlenowcem zwany


„Nie wiesz , Andziu, co cię czeka.

Nie znasz co gangrena, zgorzel.

A ja lubię krew człowieka

Zaraz tutaj się rozmnożę!”


Zakażenie się rozwija

Sina pręga mknie po ręce

Niby jadowita żmija

Aby znaleźć Andzi serce.


Czas już Bozi oddać ducha

Mała Andziu. Widzisz teraz,

Że kto mamy nie usłucha

Ten w męczarniach wnet umiera.

Tagi: Jachowicz wierszyk
22:51, arbel1
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 czerwca 2008
Limeryk

Był kiedyś chłop spod Limanowej

Tak biegły w fizyce kwantowej,

że gdy orał raz pole,

to traktor stał w stodole

Gdyż pole było tensorowe.

16:46, arbel1
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 czerwca 2006
Marchewka

Rzecz to jest niebywała, mówią wszystkie warzywa.
Marchewka się zaćpała i leży, jak nieżywa

Przywiędła jej już natka i wyschła z wierzchu skóra
Żałuje ojciec, matka i płacze cała natura.

I nie ma dla dla niej ratunku. Za późno, by coś poradzić.
I już jej Wielki Ogrodnik  na nowo nie posadzi.

Więc pora już na morał, co jasny jest jak słońce:
Że nie tylko kijek, że nie tylko marchewka,
Lecz każdy biały proszek zawsze ma dwa końce.
13:36, arbel1 , Wierszyle
Link Dodaj komentarz »
Dobra nowina

Posłuchaj, oto wierszyk świeży,

Co rzecz niezwykłą powie ci:
"Deszczyk - to ten, co w deskach leży,
- Nieboszczyk  - ten, co z nieba szczy."

13:12, arbel1 , Wierszyle
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 marca 2006
Żabol moralny

Hen, nad źródełkiem w cienistym lesie
Chatę swą miał już niemłody,
Surowy bardzo, jak wieść niesie
Strażnik Czystości Wody.

Gdy ktoś ze źródła chciał skorzystać,
To musiał go przekonać,
Że woda krystalicznie czysta
Zostanie niezmącona.

Lecz gdy Pan Żaba się pojawił
Wnet wszystko się zmieniło
Zaświadczeń bowiem plik przedstawił,
A każde ważne było.

Na samym wierzchu zaś leżało
Świadectwo moralności,
Z podpisem i pieczęcią małą
Ważnej Osobistości

A dalej były takie rzeczy
Że nie będziemy o nich mówić wierszem, bo szkoda porządnej poezji na takie świństwa. W każdym razie wyszło na to, że byle żabol, gdy ma odpowiednie świadectwo, to może w źródełku bezkarnie moczyć dupę, a służby specjalne ani pisną na ten temat!!!
20:24, arbel1 , Wierszyle
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 lutego 2006
Na Marsie

Człowiek przemierza morskie głębiny
Do wnętrza Ziemi też wdarł się,
Ale doczeka jeszcze godziny,
Gdy wyląduje na Marsie.

Stanie, rozejrzy się dookoła
Zdumiony pokręci głową,
Po czym w zachwycie wielkim zawoła:
"Kurnia! Jak tu kolorowo!

Zieloną skórę mają dziewczęta,
Różowe liście na drzewach,
W kropki i ciapki wszystkie zwierzęta.
A tu? O! Niebieski ptak śpiewa!

Niebo jest Złote, liliowe chmury,
Pomarańczowa jest woda,
I żółty deszczyk leci wciąż z góry..
To nie jest deszczyk? A szkoda...."

Przywita Marsjan go delegacja
z chlebem i solą na tacy.
On zaś zapyta "Cóż to za nacja?"
Oni odrzekną - "Polacy!"

"Ja też Polakiem jestem, lecz z Ziemi.
U nas zupełnie inaczej.
Szaro jest, smutno, ludzie zmęczeni
I dużo błędów, wypaczeń.

I nie ci rządzą wciąż, co powinni.
Ludzie to próżni i podli.
Z lewa, czy z prawa - nie chcą być inni,
Mimo, że naród się modli".

Marsjanie trochę go posłuchają,
Zdumieni jego niewiedzą.
Głowami kiwną i poziewają
I tak mu odpowiedzą.

"Przestań narzekać ziemski Polaku,
Bo nas to trochę już nuży.
Polskę ma każda planeta taką,
Na jaką sobie zasłuży.."
16:52, arbel1 , Wierszyle
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 stycznia 2006
Świnie

Raz dziesięć świnek pięło się w górę

Po szczeblach, po drabinie
Wszyscy to widząc pytali chórem
"Dokąd idziecie, świnie?"

Aż powinęła się nóżka jednej
Na łeb, na ryj zleciała
Lecz nie żałował nikt świnki biednej
Dziewiątka wszak została.

Druga też spadła lecz z własnej winy
Bo wciąż jej było mało
Zamiast się mocno trzymać drabiny
Forsy się jej zachciało

I się pusciła, po czek siegając,
Za pierwszą poleciała
Lecz świnek osiem jeszcze zostało
Więc trzódka wciąż niemała.

Trzecia i czwarta się sprzymierzyły
By zniszczyć resztę całą.
Lecz inne - świnię im podłożyły
Sześć świnek pozostało.

Sześć małych świnek w górę się pięło
Trwał wyscig ten zajadły
Aż coś pod nimi w dole dupnęeło
I wszystkie naraz spadły.

Gdy się tak idzie po drabinie
- Podróż to niebezpieczna,
No a szczególnie gdy idą świnie
Drabina zaś jest społeczna.

23:11, arbel1 , Wierszyle
Link Komentarze (1) »
Transatlantyk

Gdy transatlantyk wielki zatonął,
Bez ofiar się nie obyło.
Fakt ten żywotów wiele pochłonął.
Pięć osób tylko przeżyło.

Na tratwie wszyscy wylądowali
Dzięki chaosu zrządzeniu
I przez wód bezmiar podryfowali
W nieznane, ku przeznaczeniu.

Czterech ich było i jedna dama,
Zły los ją tak był skazał.
Trochę się bała wśród mężczyzn sama,
Że słusznie - czas wnet pokazał.

Bo gdy zgłodnieli - nerwowi byli,
I ona też razem z nimi,
Więc by się nieco uspokoili
Kusiła ich wdzięki swymi.

Gdy ją sen zmorzył, rzecze z nich jeden:
"Co nam zależy panowie?
Wszak siedem portów - i dziewcząt siedem,
Poza tym nikt się nie dowie.

Wszyscy się z jego mową zgodzili.
O, straszny, okrutny losie!
I z morską solą damę spożyli.
Starczyło im na dni osiem.

Lecz za dni cztery - ironia czysta -
Pojęli, że należało
Może inaczej ją wykorzystać,
Niżeli zjadać jej ciało.

A oto morał z tego zdarzenia,
Na który każdy już czeka:
"Dieta wpływ wielki ma bez wątpienia
Na możliwości człowieka."
22:44, arbel1 , Wierszyle
Link Dodaj komentarz »
Kurs samoobrony (techno)


Przyleciał spodek zielony

W lasery uzbrojony

Polaków kosić bez litości

Że zostawały same kości

Cholerne niebieskie ludziki

To naród podły i dziki

Bo wszędzie gdzie przylatują

Porządnych ludzi mordują

Lecz my się łatwo nie damy

niebieskom zarazę zatrzymamy

Na sucho nie ujdzie tej hordzie

Każdemu damy po mordzie

Mieszali Francuzom i Szwedom
Ale nam tutaj nie bedom

Bo my ich podstępem weźmiemy

I wszystkich wódką schlejemy

Mieszali Szwajcarom i Finom

Ale tu u nas to zginom

Każdy na kaca tu skona

To będzie nasza obrona

08:45, arbel1 , Wierszyle
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4
następne
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog